Zwłaszcza, jeżeli historia, która
nam się przytrafiła, jest zarówno niewiarygodna, jak i wyjątkowo
nieprzyjemna.
Samo nasuwa się pytanie: w takim
razie, po co to wszystko? Ostatecznie, da się przeżyć życie z
głową pełną pilnie strzeżonych sekretów, czyż nie?
Wszystko jest kwestią przekazu.
Dlatego właśnie robię to, co teraz – dzielę się najbardziej
niewiarygodnym przeżyciem, jakie mnie spotkało, tylko po to, by was
o czymś uświadomić.
Nie spodziewałem się tego,
przyznaję. Zwłaszcza po Doreen, mojej żonie, winnej mi wierność
i miłość – chociaż, prawdę powiedziawszy, w jednej kwestii ma
suka przewagę: jedynie aż do śmierci. Jednak, jeśli chodzi o
zaskakujące zdarzenia, to to był dopiero początek.
Cała zabawa miała miejsce późną
nocą, w naszej sypialni o czerwonych ścianach. Podobno ta barwa
wzbudza agresję, lecz nie wydaje mi się to specjalnie dobrym
argumentem na obronę mojej ukochanej. Faktem jest jednak, że nigdy
nie byłem dobrym mężem. Za wiele ze sobą nie rozmawialiśmy, parę
razy w ciągu naszego wspólnego życia zdarzyło mi się podnieść
na nią rękę – no cóż, wtedy raczej nie myślałem o życiu po
śmierci. Nie biłem się po nocach z myślami w rodzaju „A co,
jeśli czeka mnie piekło i wieczne potępienie?” „A co, jeśli
reinkarnuję się w karalucha za moje niecne postępki?”. Uważałem
raczej, że od żony zbyt dużo nie wymagam – jako taki porządek,
obiad na stole, gdy wracam, umiarkowana oszczędność. Mogła
wychodzić na miasto z koleżankami, chodzić do pracy, stroić się,
realizować jakieś swoje, bo ja wiem, pasje, czy co tam chciała.
Nawet opłacałem jej dość drogie wypady do spa co trzy miesiące.
A ona zrobiła mi coś takiego.
Tamtej pamiętnej nocy obudziła mnie,
szepcząc czule do ucha:
- Rob, obudź się, skarbie. Dość
tego spania.
Otworzyłem powoli sklejone powieki,
zdezorientowany i senny. Coś mi tam nie pasowało, w głowie miałem
niejasne skojarzenia ze światłem... właśnie.
- Jest noc. - wymamrotałem. - Ciemno.
- Właśnie. - odetchnęła. - Ostatni
raz słyszę twój głos, najdroższy.
- C... - zacząłem, kiedy wbiła mi
nóż.
Wydałem z siebie okropny wrzask;
chyba nie wiedziała dokładnie, w co powinna celować, bo ja wiem,
albo po prostu tak się nie da, ale nie była to szybka śmierć. Jak
przez mgłę widziałem własną krew, ewakuującą się z mojego
ciała i zakładającą rozległe, plamiste kolonie na prześcieradle.
I Ją, Doreen – niesamowicie odległą, chudą szatynkę w koszuli
nocnej.
- To nie ja – powiedziała drżącym
głosem. - To ty to sobie zrobiłeś. Nie jesteś mężczyzną,
którego poślubiłam i którego pokochałam. Nie zabiłabym tamtego
mężczyzny.
Z perspektywy czasu wydaje mi się to
strasznie kiczowate, i wciąż nie jestem pewien, czy suka oszalała,
czy użyła metafory. Wówczas jednak czułem jedynie fizyczny ból,
głęboki szok i poczucie zdrady.
- Nie zamieniłeś ze mną słowa w tym
tygodniu, oprócz rozmów o jedzeniu, sprzątaniu i o tym, że czegoś
nie możesz znaleźć. - ciągnęła. - Kiedyś potrafiliśmy całe
noce rozmawiać, pamiętasz to? A w zeszłym tygodniu mnie uderzyłeś.
Czy TO pamiętasz...? Zasłużyłeś na śmierć. - westchnęła. -
To nawet nie do końca kara, Robby.
Aż wreszcie moja dusza opuściła
tamto miejsce, tamto wcale nie najlepsze miejsce. Bóg miał nade mną
litość – tu, gdzie jestem, jest nudno i dość pusto, ale nie
dzieje się nic złego. Trochę wieje, stoi parę domów. Na drzewach
rzadko są liście. Czasem, na starych, zapuszczonych placach zabaw,
bawią się radośnie widmowe dzieci, pozbawione gałek ocznych. Nie
przeraża mnie to. I ja tak przecież wyglądam.
Lecz nie o to chodzi w całej tej
historii, w którą zapewne i tak nie uwierzycie. Najważniejszy
jest, jak już wspominałem, przekaz. Coś, co może uwiarygodnić
mnóstwo opowieści, zbagatelizowanych jako bujdy. Coś, co być może
wami wstrząśnie.
Jestem martwy. Piszę z zaświatów.
Tu jest internet. Można wstawiać na straszne historie*.
* Opowiadanie zostało
opublikowane na stronie Straszne-Historie.pl :) -http://straszne-historie.pl/story/13423-Wazne
HAHAHAHAHAHAHA :D
OdpowiedzUsuń