Moje ciało z każdym dniem
dostosowywało się do nieznanej mi sytuacji.
To był ogromny kłopot. Zadziałało
tutaj coś w rodzaju przyspieszonej, a zarazem omyłkowej ewolucji,
działającej wyłącznie na pojedynczą jednostkę - mnie. Tak bym
to nazwała.
Nie wiem, czy potrafię to dobrze
wyjaśnić. Ja sama zrozumiałam, siedząc w salonie i oglądając
film dla kobiet, który mi się właściwie nie podobał. Robiłam to
chyba z uwagi na płeć – zabawne, że też twórcy filmów
potrafią kogoś zmusić do oglądania, w zasadzie wbrew jego woli.
Miałam otwarty balkon, więc z zewnątrz pachniało dymem
papierosowym, mimo to nie zamykałam. Nie byłam pewna, czy
papierosowy wątek sprawiał, ze świeże powietrze, które
wpuszczałam, nie było już tyle samo warte; chyba nie. I tak nie
mamy ścisłej definicji zwrotu „świeże powietrze”, a właściwie
to nawet osobiście dokładnie nie wiem, dlaczego jest takie ważne.
Jedyne, co na jego temat uważam, to to, że nie powinno go zabraknąć.
Rząd powinien wreszcie zająć się sprzedażą powietrza w
puszkach, skoro są już w stanie produkować śmiech.
Jadłam wtedy sajgonki. Aby zrobić
sajgonki, należy przygotować:
- około 10 sztuk papieru ryżowego
- 30 dag mielonego mięsa
- kilka chińskich grzybów
- kilka sporych pieczarek
- garść makaronu sojowego
- średnia marchewka
- cebula
- 3-4 liście kapusty pekińskiej
- pół puszki kiełków sojowych
- sos sojowy
- sól, pieprz, ostra papryka
- olej do smażenia
Tak czy inaczej, ewolucja
polega na tym, że na przykład małpa nie potrzebuje ogona. A więc,
trach, traci ogon i mamy człowieka. Albo na przykład jaszczurce
byłoby wygodniej ze skrzydłami. Proszę, skrzydła. Jednak po pierwsze,
zwierzęta potrzebują mnóstwo czasu, aby natura zdążyła się
zorientować, czego im trzeba. Po drugie, jest to związane z
sytuacją, na zasadzie: jaszczurki muszą mieć skrzydła, bo żywią
się wysoko występującymi owocami.
Natomiast u mnie zaczęły
się wykształcać nawyki, nieadekwatne do sytuacji. Na przykład,
zaczęłam regularnie myć włosy szamponem do włosów farbowanych,
chociaż jestem naturalną blondynką. Paznokcie zaczęły mi rosnąć
szybciej, jakbym potrzebowała pazurów, żeby się bronić. Nigdy
nie dodawałam do potraw pewnej przyprawy, którą bardzo lubiłam,
tak, jakbym miała nie jeść sama.
Zorientowałam się
właśnie oglądając ten głupi film. Spróbowałam się oprzeć o
nieokreślone coś, co według mojego schorowanego mózgu powinno
znajdować się obok, i runęłam na kanapę.
Byłam z tym u
psychologa. Powiedział, że pewnie coś takiego czytałam, albo ktoś
mi o czymś takim opowiadał, co zamieszkało w mojej głowie jak
pasożyt. Niestety, on nie wie, co to jest. Historia - tasiemiec, tasiemiec w dziedzinie chorób psychicznych.
Od tamtej pory żyłam w
strachu, że ktoś odgadnie, co takiego żyje w mojej głowie. Miałam
nawet sen, w którym mówię coś całkiem normalnego, chyba żartuję,
a nieznany mi człowiek spogląda na mnie, jakby zrozumiał i posyła
mi okropny, okropny uśmiech, mówiący „Wiem w czym rzecz. To
zabawne. Wykorzystam tę wiedzę”.
A ja już wiem, że jest
już po mnie.
Jedynym miejscem, w którym
czułam się anonimowo ze swoim dziwacznym schorzeniem, był
internet. Pewnego dnia trafiłam wreszcie na forum dla kobiet, które
cierpiały na coś podobnego.
„Coś strasznego” -
pisały. - „Jak to możliwe, ze świat jest tak pomyślany!”
„U mnie jest inaczej niż
u was” - po czym opisywały identyczną chorobę, chociaż z
różnicami w objawach. Zrozumiałam wreszcie, ze podobna przypadłość
jest cechą osób bardzo prostych, tępych i ograniczonych, chociaż
nie byłam w stanie zrozumieć związku.
Na początku, rzecz
jasna, nie było mi łatwo zaakceptować coś podobnego. Chodziłam
po swoim pustym mieszkaniu i się wściekałam.
- Ale przecież to nie ja!
- krzyczałam, po czym szłam obciąć paznokcie. Walczyłam.
Oczywiście, do
wszystkiego da się przyzwyczaić. Sajgonek też na początku nie
lubiłam. Zaczęłam więc pisać z tymi głupimi, nieszczęśliwymi
kobietami, odnajdując wspólny język – wiadomo, dlaczego. Przy
nich przynajmniej nie czułam się gorsza.
A złośliwy mężczyzna
uśmiechał się do mnie ślicznie co noc.
Ciekawy wpis. :)
OdpowiedzUsuńBlog bardzo nieprzejrzysty, nie da się czytać.
Pozdrawiam
http://gloryhaul.blogspot.com/
Dzięki. Czy mogłabyś wskazać mi, co konkretnie jest nieprzejrzyste?
UsuńCzęsto chory=inny. Nieprawda. Chorym tylko brakuje wsparcia, bo społeczeństwo za mało wie i kieruje się stereotypami zamiast sięgnąć chociażby do internetu.
OdpowiedzUsuńhttp://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com
Powiem Ci, że masz talent do pisania, bardzo fajnie Ci to wychodzi ;) Mała rada, zmień tło, bo w niektórych fragmentach ciężko się rozczytac ;)
OdpowiedzUsuńBuźka xx
https://dziewczynawczarnymkapeluszu.blogspot.com
nigdy nie jadłam sajgonków. widzę, że to nic trudnego i z chęcią ich spróbuję :))
OdpowiedzUsuńNieprzejrzyste jest tam gdzie pisze jak przygotować sajgonki (choć dla mnie to nie problem) - rozwiewając Twoje wątpliwości. :) Ja też lubię sajgonki choć nie koniecznie ze wszystkimi sosami XD Blog mi się podoba, bardzo fajny jest. Talent masz tylko nie zmarnuj ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie: http://bylasobiepanda.blogspot.com/