piątek, 28 października 2016

Schorzenie

Moje ciało z każdym dniem dostosowywało się do nieznanej mi sytuacji.
To był ogromny kłopot. Zadziałało tutaj coś w rodzaju przyspieszonej, a zarazem omyłkowej ewolucji, działającej wyłącznie na pojedynczą jednostkę - mnie. Tak bym to nazwała.
Nie wiem, czy potrafię to dobrze wyjaśnić. Ja sama zrozumiałam, siedząc w salonie i oglądając film dla kobiet, który mi się właściwie nie podobał. Robiłam to chyba z uwagi na płeć – zabawne, że też twórcy filmów potrafią kogoś zmusić do oglądania, w zasadzie wbrew jego woli. Miałam otwarty balkon, więc z zewnątrz pachniało dymem papierosowym, mimo to nie zamykałam. Nie byłam pewna, czy papierosowy wątek sprawiał, ze świeże powietrze, które wpuszczałam, nie było już tyle samo warte; chyba nie. I tak nie mamy ścisłej definicji zwrotu „świeże powietrze”, a właściwie to nawet osobiście dokładnie nie wiem, dlaczego jest takie ważne. Jedyne, co na jego temat uważam, to to, że nie powinno go zabraknąć. Rząd powinien wreszcie zająć się sprzedażą powietrza w puszkach, skoro są już w stanie produkować śmiech.
Jadłam wtedy sajgonki. Aby zrobić sajgonki, należy przygotować:
  • około 10 sztuk papieru ryżowego
  • 30 dag mielonego mięsa
  • kilka chińskich grzybów
  • kilka sporych pieczarek
  • garść makaronu sojowego
  • średnia marchewka
  • cebula
  • 3-4 liście kapusty pekińskiej
  • pół puszki kiełków sojowych
  • sos sojowy
  • sól, pieprz, ostra papryka
  • olej do smażenia
Tak czy inaczej, ewolucja polega na tym, że na przykład małpa nie potrzebuje ogona. A więc, trach, traci ogon i mamy człowieka. Albo na przykład jaszczurce byłoby wygodniej ze skrzydłami. Proszę, skrzydła. Jednak po pierwsze, zwierzęta potrzebują mnóstwo czasu, aby natura zdążyła się zorientować, czego im trzeba. Po drugie, jest to związane z sytuacją, na zasadzie: jaszczurki muszą mieć skrzydła, bo żywią się wysoko występującymi owocami.
Natomiast u mnie zaczęły się wykształcać nawyki, nieadekwatne do sytuacji. Na przykład, zaczęłam regularnie myć włosy szamponem do włosów farbowanych, chociaż jestem naturalną blondynką. Paznokcie zaczęły mi rosnąć szybciej, jakbym potrzebowała pazurów, żeby się bronić. Nigdy nie dodawałam do potraw pewnej przyprawy, którą bardzo lubiłam, tak, jakbym miała nie jeść sama.
Zorientowałam się właśnie oglądając ten głupi film. Spróbowałam się oprzeć o nieokreślone coś, co według mojego schorowanego mózgu powinno znajdować się obok, i runęłam na kanapę.
Byłam z tym u psychologa. Powiedział,  że pewnie coś takiego czytałam, albo ktoś mi o czymś takim opowiadał, co zamieszkało w mojej głowie jak pasożyt. Niestety, on nie wie, co to jest. Historia - tasiemiec, tasiemiec w dziedzinie chorób psychicznych.
Od tamtej pory żyłam w strachu, że ktoś odgadnie, co takiego żyje w mojej głowie. Miałam nawet sen, w którym mówię coś całkiem normalnego, chyba żartuję, a nieznany mi człowiek spogląda na mnie, jakby zrozumiał i posyła mi okropny, okropny uśmiech, mówiący „Wiem w czym rzecz. To zabawne. Wykorzystam tę wiedzę”.
A ja już wiem, że jest już po mnie.
Jedynym miejscem, w którym czułam się anonimowo ze swoim dziwacznym schorzeniem, był internet. Pewnego dnia trafiłam wreszcie na forum dla kobiet, które cierpiały na coś podobnego.
Coś strasznego” - pisały. - „Jak to możliwe, ze świat jest tak pomyślany!”
U mnie jest inaczej niż u was” - po czym opisywały identyczną chorobę, chociaż z różnicami w objawach. Zrozumiałam wreszcie, ze podobna przypadłość jest cechą osób bardzo prostych, tępych i ograniczonych, chociaż nie byłam w stanie zrozumieć związku.
Na początku, rzecz jasna, nie było mi łatwo zaakceptować coś podobnego. Chodziłam po swoim pustym mieszkaniu i się wściekałam.
- Ale przecież to nie ja! - krzyczałam, po czym szłam obciąć paznokcie. Walczyłam.
Oczywiście, do wszystkiego da się przyzwyczaić. Sajgonek też na początku nie lubiłam. Zaczęłam więc pisać z tymi głupimi, nieszczęśliwymi kobietami, odnajdując wspólny język – wiadomo, dlaczego. Przy nich przynajmniej nie czułam się gorsza.
A złośliwy mężczyzna uśmiechał się do mnie ślicznie co noc.

6 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis. :)
    Blog bardzo nieprzejrzysty, nie da się czytać.
    Pozdrawiam
    http://gloryhaul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Czy mogłabyś wskazać mi, co konkretnie jest nieprzejrzyste?

      Usuń
  2. Często chory=inny. Nieprawda. Chorym tylko brakuje wsparcia, bo społeczeństwo za mało wie i kieruje się stereotypami zamiast sięgnąć chociażby do internetu.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że masz talent do pisania, bardzo fajnie Ci to wychodzi ;) Mała rada, zmień tło, bo w niektórych fragmentach ciężko się rozczytac ;)
    Buźka xx
    https://dziewczynawczarnymkapeluszu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie jadłam sajgonków. widzę, że to nic trudnego i z chęcią ich spróbuję :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieprzejrzyste jest tam gdzie pisze jak przygotować sajgonki (choć dla mnie to nie problem) - rozwiewając Twoje wątpliwości. :) Ja też lubię sajgonki choć nie koniecznie ze wszystkimi sosami XD Blog mi się podoba, bardzo fajny jest. Talent masz tylko nie zmarnuj ;)
    Zapraszam do siebie: http://bylasobiepanda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń