niedziela, 8 stycznia 2017

Tak ciemno, że aż nie widać echa

Ciemność była pojęciem stanowczo nad interpretowanym. Właściwie to nikt nawet nie planował jej narodzin, ale wiadomo, w bałaganie (chaosie) sprzed powstania świata zdarzały się różne wpadki. Podczas trwania szalonej produkcji drzew, zwierząt, roślin, ludzi i różnych innych w pełni funkcjonalnych wynalazków, ciemność utworzyła się jako produkt uboczny, skłębiła pod kamieniami, zajęła wszelkie możliwe zakamarki, następnie zaś podbiła połowę kuli ziemskiej.
No cóż, taki był już ten biznes. Nigdy nie było wiadomo, co się sprzeda i do jakich wniosków dojdzie przeciętna małpa rozpoczynająca swój proces przemiany.
Kawałek Świata Bez Nazwy, czasem jednak oznaczany po prostu jako „Błąd”, zawierał w sobie głównie dryfującą w przestrzeni skałę, oraz ciemność. Głównie, bo ciężko było ocenić, co jeszcze się tam znajduje. Ciemność z urody była dość nachalna.
Pomimo to R. doskonale znała to miejsce, z tej prostej przyczyny, iż sama się na nim znajdowała. I to na stałe. Jakiś czas temu nadała samej sobie to imię, a raczej literę alfabetu, bo dosyć ją lubiła, a nie wiedziała, jak ma się do siebie zwracać. R. wyglądała niezbyt wyjątkowo, przynajmniej tak czuła. Była ciepła, raczej szczupła i dość miękka, miała dwoje uszu. Żywiła się prawdopodobnie owocami, ale nawet sama R. nie mogła mieć stuprocentowej pewności, czym było jej pożywienie. Wiedziała, że ma dosyć niekonkretny smak, i że się od niego nie umiera.
Czasem spacerowała, o ile można to tak nazwać. R. szła i szła, dotykając po drodze różnych rzeczy, a potem siadała. Potem się kładła. Czasem spała.
Aż natrafiła na Miejsce Echa.
- Nazywam się R. - zwykła mówić co jakiś czas, lecz wówczas po raz pierwszy usłyszała odpowiedź.
- Nazywasz się R. - powiedziało Echo (?).
- Nie widzę cię!
- Nie, nie widzisz.
- R!
- R!
- Gdzie jesteś?
- Dosyć daleko.
- Co to znaczy?
- Że nie da się mnie dotknąć. Dlaczego umiesz mówić?
- Co?
- Kto cię nauczył mówić? I po co? Nie masz z kim rozmawiać.
- Mam – odkrzyknęła, zaskoczona. - Sama się nauczyłam, żeby rozmawiać ze sobą.
- To błąd.
- Ty?
- I ty też. Całość.
- Nie chcę, żeby to był błąd.
Przez chwilę nie było odpowiedzi.
- Nie chcesz. - zaakceptowało Echo.
A potem znów bardzo długo było cicho.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz